Parafia Jezuici Czechowice Dziedzice

Baza wyszukanych haseł

Mały człowiek i ekran

Temat: niemiecki obóz w Rybniku
Obozy o ktorych wspominasz to polenlagry. W naszej okolicy bylo ich kilkanascie. Oboz w Rybniku byl zlokalizowany w barakach przy lotnisku, baraki juz dzis prawdopodobnie nie istnieja, Niestety nie mam wiecej informacji o obozach w Rybniku i Zorach.

Jezeli ktos cos wie na temat, chetnie poczytam.

Gmina Nazwa obozu Adres
1.Katowice Polenlager Nr 4 Eichenau Katowice Dąbrówka Mała

2.Ruda Śląska Polenlager Nr 7 Kochlowitz Ruda Śląska Kochłowice, budynek szkoły przy ul. Młodzieżowej 26

3.Siemianowice Śląskie Polenlager nr 10 LaurahĂźtte Siemianowice Śląskie Zabudowania pałacowe i dworskie Donnersmarcka

4.Rybnik Polenlager Nr 15 Elguth Rybnik Ligota

5.Orzesze Polenlager nr 28 Orzesze Kolonia Marii w budynkach szpitalnych

6.Lyski Polenlager nr 56 Lissek Lyski w budynku poklasztornym, w centrum wsi, naprzeciwko kościoła.

7.Pszów Polenlager nr 58 Pschow Pszów.

8.Czechowice DZiedzice Polenlager nr 63 Tschechowtz Czechowice, w budynkach poklasztornych oo. jezuitów, przy ul. Klasztornej 28

9.Racibórz Polenlager nr 75 Ratibor Racibórz Strzelnica, przy byłej ul. Wiesenstrasse 23

10.Kornowac Pogrzebień, w budynku seminarium duchownego przy klasztorze salezjanów

11.Gliwice Polenlager nr 93 Petersdorf Gliwice-Sobiszowice

12.Żory Polenlager nr 95 Sohrau Żory

13.Rybnik Polenlager nr 97 Rybnik Rybnik, w barakach przy lotnisku

14.Gorzyce Polenlager nr 168 Gross GorschĂźtz Gorzyce w budynku „Małego Zamku”

15.Gorzyce Polenlager nr 169 Klain GorschĂźtz Gorzyczki, w budynkach pokopalnianych Gorzyce, ul.Kościelna, c-entarz parafialny

16.Piekary Śląskie Polenlager Nr 188 Deutsch Piekar Piekary Śląskie

17.Orzesze Polenlager nr 189 Zawisch Orzesze -Zawiść w dawnym dworze Thiele-Winklera

18.Chorzów Polenlager nr 209 KĂśnigschĂźtte Królewska Huta Chorzów
Źródło: forum.zapomniany.rybnik.pl/viewtopic.php?t=290



Temat: Ruch Światło Życie Diecezja Bielsko-Żywiecka
Czechowice-Dziedzice Bobola (popularny klasztor oo jezuitów)

eMCe SiFiniaG Cz-Dz nie jesteś zarejestrowany na naszym parafialnym przypadkiem?
Źródło: forum.oaza.org.pl/viewtopic.php?t=607


Temat: Koncert na rzecz Domu Rekolekcyjnego
Ojcowie Jezuici wraz z Przyjaciółmi Domu Rekolekcyjnego św. Józefa w Czechowicach - Dziedzicach zapraszają
31.01.2010 r. o 18.00 na Koncert Kolęd w wykonaniu Pszczyńskiego Zespołu Kameralnego "Con Fuoco".
Koncert odbędzie się w kościele parafialnym Księży Jezuitów pod wezwaniem Św. Andrzeja Boboli w CzechowicachDziedzicach (Al. Św. A. Boboli 2). Wstęp jest bezpłatny. Jest to koncert charytatywny, a uzyskany dochód przeznaczony zostanie rzecz Domu Rekolekcyjnego.

Wszystkich zainteresowanych, jak również amatorów dobrej muzyki SERDECZNIE ZAPRASZAMY


Pszczyński Zespół Kameralny „Con fuoco”
Zespół „Con fuoco” powstał w październiku 1991 r. Wykonuje muzykę zarówno religijną, jak i świecką różnych epok –
od średniowiecza po wiek XXI. Charakteryzuje go wysoki poziom artystyczny.
W czasie swojej 18-letniej działalności Zespół występował z licznymi koncertami, w tym m.in. kilkakrotnie za granicą (Niemcy, Litwa, Chorwacja), brał udział w konkursach i festiwalach kolędowych (udział w Turnieju Chórów „Legnica Cantat 2006”, dwukrotne wyróżnienie na Ogólnopolskim Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie, I miejsce w konkursie kolęd w ramach VIII „Wieczorów kolędowych” w Tychach (1999 r.)).
Jubileusz 10-lecia istnienia Pszczyński Zespół Kameralny „Con fuoco” uczcił nagraniem płyty kompaktowej, zaś w roku 2008 ukazała się druga płyta „Con fuoco” - „Christus natus est” - z zapisem najpiękniejszych kolęd.
Zespół jest pomysłodawcą i organizatorem (od 1998 r.) Koncertów Wielkopostnych w kościele pw. Wszystkich Świętych w Pszczynie, a także listopadowego, 3-dniowego Festiwalu Muzyki Kameralnej „Musica da Chiesa” (od 2004 r.).
Dyrygent i kierownik artystyczny - pani Katarzyna Machnik
Źródło: drczdz.jezuici.pl/forum/viewtopic.php?t=745


Temat: Małe przemyślenia po rekolekcjach.

młodzież z Czechowic-Dziedzic ma jeszcze trochę do przeżcia, bardziej robi interesy czy gry niż pomaga, ale może to jest moje subiektywne wrażenie. .

Ooojj!
Sory, ale nie za bardzo wiem jaką "młodzież" ma P.Paweł Trocki na myśli ? Być może pomylił Szanownych czechowickich Ojców Jezuitów z młodzieżą, która tłumnie i chętnie lgnie do parafii św. Andrzeja Boboli (przy DR) ?! No,nie posądzam o to,że dotyczy to popenienia jakiejś poważniejszej omyłki w rodzaju : "nie sądź, a nie będziesz sądzony"..

Dlatego przychylam się do tego fragmentu mini-samooceny, dot.: tego,że to bardzo subiektywne odczucie, a w dodatku pozbawione uzasadnienia, gdyż jakoś nie umiem się doszukać dalszego ciągu opisu, w sprawie tych rzekomych interesów i gier.. a tu już brzydko pachnie pomówieniem

Stali bywalcy czechowickiego DR, do których (od pewnego czasu także z dumą się zaliczam) wiedzą doskonale,że większa część tamtejszych Ojców - Kierowników Duchownych, jest w wieku, zarówno: fizycznym, jak i duchowym: "zaawansowanym" - co widać nawet "na pierwszy rzut oka" - na zdjęciu ze strony internetowej : "Ekipa DR" jak również po ilości rekolektantów, którzy nieustająco przybywają, po prowadzenie do Boga "w czechowickim wydaniu"

Nieocenieni i docenieni (chociażby przez uczestników rekolekcji - no ale przede wszystkim przez naszego ukochanego Pana, który Im błogosławi już ponad 100 lat ! ) Ojcowie Jezuici pomogli i stale pomagają wielu, wielu ludziom ( chociażby także i mnie ) co także, wykazały przeprowadzone niedawne skromnie badania socjologiczne: na grupie 100 rekolektantów, których wyniki chętnie udostępnię

A już takich "porad" :

Najlepiej, gdyby Pani wybrała sobie starego Ojca np. z Krakowa.

to bym sie nie spodziewała.. a moze to po prostu "ukryta reklama", jakiejś konkretnej starszej osoby, którą Pan osobiście ceni Zastanawiam się jednak w jakim celu, no bo przecież nie podał Pan nazwiska..
Ciekawi, czy wszystkim osobom tak "konkretnie" Pan doradza i ... czy sam skorzystałby z takiej swojej rady, gdyby ją otrzymał ?

Jednak starając się, jak to proponuje i uczy nasz św. Ignacy, "uratować" Pana wypowiedź, p- z olbrzymią ulgą przyjmuję za niezaprzeczalny i realny fakt, ostatnie, napisane w tym poście przez Pana zdanie, gdyż tego osobiście i prawdziwe doświadczam, że:


Bóg jest miłosierny.

pozdrawiam i zapraszam do nieco bardziej urealnionego spojrzenia na rzeczywistość
Źródło: drczdz.jezuici.pl/forum/viewtopic.php?t=35


Temat: a o dzisiejszym Słowie - co Forumowicz powie?

„Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z
bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus
stanął przed nimi i rzekł: Witajcie. One podeszły do Niego, objęły Go za
nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się. Idźcie i
oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą.” Mt 28, 8-10

Anioły przynoszą nam dobre, Boże wieści , choć spotkanie z Nimi „nieco” przestrasza, przecież pamiętam, że One są posłańcami Pana, więc byłoby dziwne gdyby nie budziły respektu. Ta bojaźń, nie przeszkadza im się RADOWAĆ. Gdy jestem radosna nie siedzę zamknięta w kąciku, ukrywając swą radość… Idę do ludzi, chcę dzielić tą radość z innymi – bliskimi, przyjaciółmi, a także z Braćmi i Siostrami w Wierze. Jak mam się nie cieszyć, gdy znów odzyskuję pewność, że Pan JEST ze mną, kocha mnie. Dla mnie zmagał się z ludzką słabością, którą dobrowolnie przyjął, będąc wszechpotężnym Stwórcą. Dla mnie toczył dramatyczną walkę ze złem, śmiercią. Mnie szukał w otchłani, abym nie przepadła na wieki … Teraz znów Go odzyskałam. JEST, wita mnie i zachęca do aktywności. Zachęca abym szła do Braci i zapraszała Ich do Galilei, bo tam mogą spotkać Jezusa Żyjącego. A gdzie jest Galilea? Moja Galilea jest w Czechowicach Dziedzicach – w Domu rekolekcyjnym św. Józefa Księży Jezuitów. Tam spotkałam Jezusa i On tam na mnie zawsze czeka. Galilea jest tam, gdzie są Jezuici, ale też Galilea jest w każdej Eucharystii, w moim kościele parafialnym, w pokoju hotelowym, gdzie jest odprawiana (z braku innego miejsca), pod Babią Górą itp. itd. – wszędzie tam, gdzie mój Pan od nowa przechodzi przez misterium Zbawienia. Dziękuję Ci Jezu, że i mnie zapraszasz do Galilei. Chodźcie więc, idźmy do Galilei spotkać się z Panem w Eucharystycznym Ciele i cieszmy się Bożą radością Jego niepojętej i nieogarnionej Miłosiernej Miłości!
Źródło: drczdz.jezuici.pl/forum/viewtopic.php?t=608


Temat: nauki weekendowe
Dot.: nauki weekendowe
  My też byliśmy na naukach weekendowych, tylko w Czechowicach-Dziedzicach i było naprawdę bardzo miło i sympatycznie. Z chęcią pojechałabym jeszcze raz - gorąco polecam! Są to nauki w formie dialogowej (można by powiedzieć rekolekcje narzeczeńskie), więc znaczną większość czasu spędza się po prostu na rozmowach z ukochanym na zadane tematy. Potem można się podzielić przemyśleniami w grupie, ale jeśli ktoś uzna, że woli coś zachować dla siebie, to też nikt nikogo nie ciągnie za język. Są oczywiście "quizy" :) w stylu "co on lubi u mnie, a czego nie" - "co ona lubi u mnie, a czego nie" i konfrontacja, i takie tam różne podobne, ale wszystko odbywa się między nami i tak naprawdę często jest po prostu zabawnie.
Dom Rekolekcyjny Księży Jezuitów, gdzie odbywają się nauki, posiada też piękny ogród, do którego można było wyjść i tam porozmawiać spacerując bądź siedząc na ławeczce; do dyspozycji była również przez cały czas jadalnia, gdzie można było usiąść i podyskutować sobie przy kawce. Naprawdę wszystko bardzo fajnie zorganizowane - mimo, że zajęcia odbywały się od rana do wieczora, nikt nie czuł sie zmęczony czy znudzony, nie czuło się, że coś jest na siłę, a weekend zleciał jak z bicza trzasnął. Poruszano oczywiście teksty źródłowe, głównie z"Familiaris Consorpcium", ale nie tylko. Codziennie rano była krótka modlitwa, wieczorem msza święta. Była nawet okazja do spowiedzi, przy czym nikt nikogo do niczego nie zmuszał, nie sprawdzał obecności, nie deptał po piętach... Można było zadawać trudne pytania i to anonimowo: wrzucając do pudełeczka karteczkę z pytaniem, więc nikt nie musiał się obawiać, że może "podpaść" :) Prowadzący byli też przygotowani na pary dwujęzyczne.
Muszę powiedzieć, że byłam bardzo miło zaskoczona naszymi naukami - nastawiona byłam raczej na cykl nudnych wykładów, a tu taka niespodzianka.
Jedyny minus to taki, że kurs ten nie obejmuje poradni życia rodzinnego - trzeba ją zrobić dodatkowo (u mnie w parafii podobno jedno spotkanie), no i nauki te odbywają się tylko dwa razy do roku, więc o miejsca trzeba się starać dużo wcześniej (mają tylko czterdzieści pare miejsc noclegowych).
Źródło: wizaz.pl/forum/showthread.php?t=386874


Temat: IPR
Od razu, jak tylko kilka dni temu przeczytałem ten wpis, to jak Aquila napisać chciałem: piękny tekst. Naprawdę, pod urokiem można być i - dzięki zań, nawet jeżeli człowiek trochę ryzykuje, że ktoś pomyśli, iż wziąłem to na przykład do siebie, do nas, aktualnej ekipy a nie do dorobku stulecia itp. Naprawdę, napisane tak świeżo i ujmująco, że nawet można zaryzykować jako cenę - spowodowanie takiego wrażenia samolubstwa piszącego te słowa.
Oby ten duch trwał, udzielał się dalej ludziom, mogli doświadczać tu takich chwil...
Jednak przy okazji też dwie uwagi.
Pierwsza - jak tłumaczyć skrót IPR? Czyli - jak ma się ukaształtować ten wątek, jakie sprawy "zrodziło się tutaj" są tu właściwe?
Drugie. Co do Czechowiczan. To taka historia tego domu, tego miejsca, tej stuletniej historii. Do dziś - są tylko dwa domy zakonne tutaj, jeden Sióstr Felicjanek, także o historii prawie stuletniej w Czechowicach Dziedzicach - przybyły tu parę lat po zaistnieniu DR, była pewna forma współpracy już wtedy, np. o ile mi wiadomo, bywało, że nocowały w ich Domu kobiety uczestniczące w rekolekcjach; obecnie - ta forma współpracy także istnieje, z parafią a szczególnie właśnie z DR, bo w naszej ekipie jest i "zawiaduje wszystkim co praktyczne" s. Milena... Wracając do tej historii - tak więc, nie było jak np. w Krakowie, mnóstwo zakonów. Budynek zakonny duży, to przez całą tę historię jeden. Stąd - Czechowiczanie będą wiedzieć, jak wskazać drogę, gdy zapytać o Klasztor! Nawet pieszczotliwie, "Klasztorek". Natomiast nie bardzo, gdy inaczej, np. - o jezuitów. Oni tu nie musieli rozróżniać, jezuici, inni. Świat jest prosty: klasztor, to jezuici, Siostry - to dom Sióstr Felicjanek. Problemu nie ma.
<Kiedyś, gdy parafia była jeszcze pod wezwaniem św. Józefa, bo kaplica domowa św. Józefa była świątynią parafialną, zdarzyło się, że przyjechał na placówkę jezuita, który wcześniej nigdy na tej placówce nie był, nie znał więc drogi. Niestety "nieborak", nie znał dokumentnie nic, także z tego miejscowego sposobu nazywania miejsca - i wsiadłszy z bagażami do taksówki, bo tak się postanowił ratować, powiedział, że "do jezuitów" (Tak pytają o drogę np. w Nowym Sączu, gdy do jednego z dwóch domów jezuickich chcą trafić. Pytani o klasztor - Sądeczanie nie wskażą żadnego, przynajmniej żadnego jezuickiego, bo najwyżej pomyślą, że komuś chodzi o "Biały Klasztor" i zaprowadzą do... Sióstr Niepokalek! ojojoj, co za szok być może, chciał jezuitów a do Niepokalaności trafia...). Nic taksówkarz "nie kumał". Trochę już wystraszony Brat nasz w tym miejscu próbuje się jeszcze ratować: "no, jestem jezuitą przyjechałem na placówkę do pracy, jako brat" - ale to czarna magia i tak dla taksówkarza. Zbliżając się do granicy niepokoju co najmniej - brat znajduje "eurekę": do par. św. Józefa! O, to już coś wreszcie dowiedział się taksówkarz. I zawiózł - do dzielnicy Zabrzeg! Brat się zdziwił widząc kościół i zabudowania typowej parafii a nie dużego domu rekolekcyjnego, o którym słyszał, ale wychodzi. Na szczęście, coś tę minę niepewną zauważył taksówkarz, więc zbierał się powoli - a z kolei Brat znał wcześniej przełożonego placówki czechowickiej, więc gdy zdziwiony proboszcz wyszedł zobaczyć, kto mu się z bagażami do domu "ładuje" nieoczekiwanie, to szybko się dogadali. Już sam Ks. Proboszcz powiedział "po ludzku" (chwała mu za to) do taksówkarza, że się pomylił, nie o to chodzi. Miał zawieźć "do klasztoru". Trochę zły taksówkarz skwitował "to trzeba było tak od razu mówić". Niemniej, jako że dość jezuitów ("klasztorników") lubiano, w dobrej komitywie zawiózł zgubę, gdzie trzeba, a Brat Zakrystian nawiązawszy dobre stosunki od razu z pobliskimi parafiami, nauczył się też raz na zawsze, że tu trzeba wiedzieć, że się jest w klasztorze - i zaczął owocny swój pobyt od takiej historii.>
To tak - gwoli wytłumaczenia Czechowiczan. Co do drogi zaś, to hm. "Najprostsza nie jest najprostsza". To znaczy ta najkrótsza - jest zawiła i trudno ją wytłumaczyć, bo wiedzie między blokami, "na azymut". Tak więc najpewniejsza od dworca PKP jest nieco dłuższa. Cofnąć się lub pójść wzdłuż torów, po prostu w kierunku jazdy pociągiem "na Katowice", idziemy ulicą Kolejową. Aż do ulicy Sobieskiego, która zaczyna się, gdy dojdziemy do placyku parkingowego przed sklepikami z barem w najbliższym domu za skrzyżowaniem i sklepem komputerowym Feniks. Ulicą Sobieskiego dochodzimy zaś do kościoła św. Andrzeja Boboli, patrona miasta - czyli do początku zabudowań jezuickich, w głębi stary klasztor, Dom Rekolekcyjny.
Aha, bom pobajdurzył na różne tematy. Mam nadzieję, co do autorki wątku, Rumianka - że dobry duch trwa dalej? Jak się, Pani Rumianku, rozwija to, co tu zakwitło, jaki dalszy rozwój wątku IPR?
Źródło: drczdz.jezuici.pl/forum/viewtopic.php?t=148